Przez ostatni miesiąc mieszkałam w krainie staników, w której bywam raz na dwa lata. Już dawno przekonałam Mi, że ładne cycki wymagają dobrego osprzętu, a każde euro wydane na biustonosz zwraca się poczwórnie w efektach wizualnych.
Zatem kupiłam sobie ostatnio to
(moja ukochana Freya Arabella, tym razem w bladoróżowym)
i wierzcie mi, biust NAPRAWDĘ wygląda inaczej w takim czymś, szczególnie, jak się ma nietypowe rozmiary. Aż się napatrzyć nie mogę, podciągam sobie bluzkę przy lustrze i się wgapiam:DD A biust mam – cóż – nie nastoletni i duży, a wyglądam (prawie) jak pani na zdjęciu;)
I jeszcze to:
(Freya Lyla)
choć przyznać muszę, że ten jest trochę sztywny i jeszcze musimy się do siebie przekonać,
i to
(Panache Taylor – usztywniany, z fiszbinami strój do pływania, który nie wprasowuje ci cycków w klatkę piersiową, u pani nie ma takiego efektu, bo pani ma małe cycki, ale wierzcie mi – naprawdę trzyma fason).
Powyższe to absolutne minimum, a na prezent urodzinowy wybrałam sobie to:
(Freya Sadie, jeszcze do mnie zdąża).
Wiosna przyszła i brak roweru stał się aż bolący, rowerem Dublińskim nie zawsze można wszędzie podjechać no i upierdliwe jest dochodzenie do najbliższej stacji, więc wypatrzyłam sobie też to
miejski, z koszykiem i dużym siodełkiem, idealny na dojazdy do pracy.
A rowery są tutaj naprawdę drogie. Ten znalazłam na eBayu brytyjskim – nowy z transportem do Irl to jakieś 200 e, w sklepach w Dublinie ceny takich modeli zaczynają się koło trzech stów. Trzysta euro – czyli jakieś 1200 zł. (tu przewracam oczami), jak dla mnie to stanowczo za dużo.
Próbujemy coś jeszcze upolować na gumtree, ale naprawdę mało okazji. I tylko przegądam brytyjski ebay wzdychając z cicha, takie i inne rowery trochę używane za połowę albo i jedną trzecią ceny, warunkiem jest odbiór osobisty.



