Tytuł 461

Kompletnie zwariowałam, dostałam kręćka, no naprawdę, sama umieram z siebie ze śmiechu jak tak codziennie ćwiczę. Wyglądam jak jakiś baran z tymi butelkami wody, z tym krzesłem, wymachami nożnymi i ręcznymi, z małą główką kapusty zamiast piłki lekarskiej. Staję przed lustrem i ćwiczę, teraz rozumiem, czemu się staje przed lustrem – żeby samemu siebie kontrolować i patrzeć, czy rączki w równej prostej, czy też coś oszukujemy.

No i ćwiczę i ćwiczę, niby tylko pół godzinki dziennie, ale za to na maksa, tak do mokrego podkoszulka, biegam i biegam i dziś samą siebie zadziwiłam, kiedy biegłam i biegłam i mogłam jeszcze. Po raz pierwszy chyba poczułam, że to coś daje, że naprawdę lepiej się czuję, że jak przybiegam do domu to już nie zwalam się na kanapę czerwona jak pomidor z taką zadyszką, że nie mogę mówić. Tylko mogę mówić:)

Dodaj komentarz