Tytuł 469

Leo, Greg, Michael, Musa, Joe, Sean i ???, czyli kolejny slipołwer. 

Zaczynamy nabierać wprawy. Najważniejsze to nie dać się zesłać do najmniejszego pokoiku/sypialenki i nie siedzieć jak mysz pod miotłą. Większą część mieszkania trzeba odciąć od tornada, żeby przeżyć najazd we względnym komforcie. Zatem zajęliśmy duży pokój i go nie oddamy, przynajmniej do północy, kiedy będą się kładli spać. 

Robi się ciasto na pizzę, zaraz mi pokroi co tam mamy do niego i wstawiamy do pieca.

Chłopaki już zaliczyli wizytę w Lidlu po tanie dobra, przynieśli sobie gofry i nutellę.

Siedzą w pokoju u Adka, kto powiedział, że jest dla nich za mały?? Cisną się przy komputerze i co chwilę pokrzykują, mam nadzieję, że nie robią nic zdrożnego;) Pocieszam się tym, że są to dzieciaki z dobrych domów i dobrych, prywatnych szkół, więc łobuzować będą w granicach normy.

Adek z nich wszystkich najmniejszy, taki przecinek przy chłopakach wyższych już czasem ode mnie.

Cieszę się, że sie tak zaprzyjaźnił. Czego się nie robi dla dziecka, prawda?

A my z Mi zapodamy sobie najnowszego von Triera i może coś jeszcze.

Też będzie miło.