I mam nadzieję, że ten nocy nie będzie tak wiało, jak ostatniej!
Wiatr wył w kominie, deszcze zacinał po dachu, a ja leżałam i przejmowałam się swoją nietrafioną inwestycją. Bez sensu.
I mam nadzieję, że ten nocy nie będzie tak wiało, jak ostatniej!
Wiatr wył w kominie, deszcze zacinał po dachu, a ja leżałam i przejmowałam się swoją nietrafioną inwestycją. Bez sensu.
Leo, Greg, Michael, Musa, Joe, Sean i ???, czyli kolejny slipołwer.
Zaczynamy nabierać wprawy. Najważniejsze to nie dać się zesłać do najmniejszego pokoiku/sypialenki i nie siedzieć jak mysz pod miotłą. Większą część mieszkania trzeba odciąć od tornada, żeby przeżyć najazd we względnym komforcie. Zatem zajęliśmy duży pokój i go nie oddamy, przynajmniej do północy, kiedy będą się kładli spać.
Robi się ciasto na pizzę, zaraz mi pokroi co tam mamy do niego i wstawiamy do pieca.
Chłopaki już zaliczyli wizytę w Lidlu po tanie dobra, przynieśli sobie gofry i nutellę.
Siedzą w pokoju u Adka, kto powiedział, że jest dla nich za mały?? Cisną się przy komputerze i co chwilę pokrzykują, mam nadzieję, że nie robią nic zdrożnego;) Pocieszam się tym, że są to dzieciaki z dobrych domów i dobrych, prywatnych szkół, więc łobuzować będą w granicach normy.
Adek z nich wszystkich najmniejszy, taki przecinek przy chłopakach wyższych już czasem ode mnie.
Cieszę się, że sie tak zaprzyjaźnił. Czego się nie robi dla dziecka, prawda?
A my z Mi zapodamy sobie najnowszego von Triera i może coś jeszcze.
Też będzie miło.