A oprócz tego siedzę w domu, leczę katar i nie mogę się oderwać od Bad Science, którą przyuważyłam w księgarni jak kupowałam Adkowi prezenty.
Czytam ją na okrągło od wczoraj, od kiedy ściągnęłam ją z netu.
Jest dostępna, trzeba tylko trochę poszukać.
Ach! fascynujący świat szarlatanów i homeopatii, ‚specjalistów od odżywiania’ i nigdy nie potwierdzonej zależności pomiędzy jedzeniem tłuszczu rybiego a sprawnością intelektualną! Ach, skrzywione próby statystyczne, koszmarnie zaplanowane badania i eksperymenty, ‚wiedza popularna’ i dyplomy PhD kupowane za 6 tys. funtów (promocja – razem z magisterką tylko 7 tys!).
Moon – tobie szczególnie polecam, bo po angielsku, o brytyjskich ‚ekspertach’ występujących w BBC i Channel4, i fascynująca, a ty się tym interesujesz:) I łatwo się czyta.