Tytuł 481

O cudowne dni wolne!

 

Leniwie płynące trzecią kawą, książkami Hanny Krall, wyszukiwaniem przepisów na zupę chrzanową, ale koniecznie wegetariańską, od kiedy mojemu Mi coś odbiło i przestał jeść mięso.

Przemijające spokojnie i bez pośpiechu filmem irańskim (About Elly, o zaginięciu/zginięciu młodej dziewczyny, w którym sam fakt, że dziewczyny nie ma i być może nie żyje jest mniej ważny tego, że okłamała swojego narzeczonego. Honor ważniejszy od śmierci, normalni, współcześni ludzie, którzy nagle zaczynają się zachowywać nienormalnie dla nas, dzieci cywilizacji zachodu, nienormalnie i niewspółcześnie i dziwacznie), Dobrą terrorystką Doris Lessig i zieloną herbatą, kiedy już kawy nie można i nie trzeba.

O cudowny „tygodniu na czytanie”, mój ukochany riding łiku!

Powinni ciebie wprowadzić na całym świecie, powinni ciebie rozmnożyć cudownie, jak ryby, jak chleb, żebyś z jednego czterema się stał co najmniej i cudownie przemieniony w miesiąc na czytanie królował nam od dzisiaj co roku! Ty pociecho umęczonych, rozjaśniający im te najciemniejsze dni lampką przy biurku lub łóżku, niech będzie jak kto woli, monitorem komputera bądź też delikatnym ekranem kindla!

Tygodniu ty cudowny, sławię ciebie w samym twoim środku, a nawet bliżej początku, jeszcze, na szczęście.

Tygodniu trwaj!

Dodaj komentarz